Home Poleć znajomemu dodaj do ulubionych

O podróżniczce, która jeździ stopem

Julka Mozgawa, autostopowiczka od 6 lat, miłośniczka podróży, ciekawa świata i ludzi w wywiadzie (tylko dla nas!) opowiedziała o swojej pasji podróżowania.

Co dają Tobie Twoje pasje?

Pozwalają mi się rozwijać w różnych kierunkach, uczą mnie serdeczności, spojrzenia z dystansu, pokory do tego, co się dzieje wokół mnie. Ponadto dają niesamowitą energię, która emanuje ze mnie i pomaga mi w życiu przez kolejne kilka miesięcy po powrocie z podróży. Co ważne, jeżdżąc w przeróżne miejsca potrafię zweryfikować wiele rzeczy, wyrobić sobie na nie własny pogląd i nierzadko przekonać się jak wiele stereotypów mi wpojono. Inną moją pasją jest speed line skating, ale to chyba po prostu pozwala mi się odstresować :)

Czy w Twoim otoczeniu jest wielu młodych pasjonatów?

Myślę, że tak. Niekoniecznie jeśli chodzi o jazdę na stopa, ale moi znajomi interesują się filmem, aktorstwem, muzyką. Autostopowiczów znam kilku, ale to nie jest jakaś ogromna grupa.

Przygodę z podróżowaniem po Europie zaczynałaś od rodzinnych, zorganizowanych wycieczek. Czy podczas, którejś z tych podróży pomyślałaś sobie, „kiedyś przyjadę tu ponownie, sama”?

Tak. Pomyślałam to dwa razy. Pierwszy raz gdy byłam w Toskanii i Rzymie, drugi raz w Barcelonie. Niestety jeszcze nie udało mi się wybrać tam ponownie, ale definitywnie to zrobię, bo te miejsca odcisnęły piętno gdzieś w środku mnie i bardzo często je wspominam, mam sentyment.

Czy przysłowie „cudze chwalicie, swego nie znacie” jest Ci obce? Zwiedziłaś już całą Polskę?

Zwiedziłam całą Polskę z wyjątkiem Mazur i okolic Suwałk. Byłam we wszystkich większych polskich miastach. Myślę, że w Polsce bez problemu można znaleźć kilka ciekawych miejsc, ale nie chcę tu mieszkać w przyszłości. Świat jest zbyt duży, daje zbyt wiele możliwości, żebym miała tu zostać. Zbyt kusi.

Czy jest jakieś miejsce, w którym chciałabyś zamieszkać?

Jest. Marzę o domu w Portugalii, blisko oceanu.

Masz już za sobą podróż marzeń, czy wszystko przed Tobą?

Całe szczęście mam ją jeszcze przed sobą! Choć myślę, że gdy już dojdzie do skutku, wymyślę coś jeszcze bardziej zwariowanego i na pewno to zrobię. Podróż życia wiąże się z podporządkowaniem wszystkiego temu jednemu celowi. Po skończeniu studiów licencjackich planuję zrobić sobie rok przerwy i wyjechać do pracy do Wielkiej Brytanii na ok. 7 miesięcy, a potem za zarobione i odłożone tam pieniądze kupić wygodny, używany rower, bilet lotniczy na Kubę i... w ciągu 4 miesięcy objechać całą wyspę na rowerze. Rower to nie do końca mój ulubiony środek lokomocji, ale daje sporo możliwości, pozwala zatrzymać mi się gdziekolwiek tylko chcę, nie potrzebuję do tego benzyny (której zresztą na Kubie nie ma zbyt wiele, jest towarem deficytowym), a poza potem mogę go tam zostawić, żeby służył ludziom. Jako ciekawostka: na Kubie nie ma też rowerów. Niejednokrotnie można zobaczyć jak na jednym rowerze jadą 4 osoby. Wydaje się to tak inny świat, że grzechem było by zawieszenie tego planu.

Co fascynuje Ciebie w podróżowaniu?

To, że jestem panią swojego losu. To ja ustalam, co chcę zobaczyć, co mnie interesuje a co nie. Studiuję też kulturoznawstwo i interesują mnie obyczaje w innych kulturach, mentalność ludzi w poszczególnych państwach. Jestem po prostu osobą ciekawą świata, która chce wszystko zobaczyć, wszystkiego spróbować i której nic nie jest straszne.

 Jak przygotowujesz się do podróży?

Przygotowania trwają zazwyczaj około 3 miesięcy. Zbieram ludzi, kupuję przewodniki, czytam, wyszukuję w internecie ciekawe miejsca, zdobywam odpowiednie mapy, przybory do podróży, które mi się zepsuły lub których brak doskwierał mi w podróży wcześniejszej. Zbieram malutkie pojemniczki na szampon, żel do mycia, żeby potem pozbyć się balastu. Uczę się też podstawowych zwrotów w językach, z którymi będę miała styczność. Tak zaczęłam uczyć się serbskiego, z tym, że język spodobał mi się tak bardzo, że uczę się do dziś i potrafię na chwilę obecną dość swobodnie rozmawiać, pisać. Co ważne, musiałam przejść internetowy kurs pakowania plecaka, bo jako dziewczyna lubię otaczać się różnymi strojami, ozdobami. W zeszłym roku pierwszy raz udało mi się spakować cały mój dobytek na 3 tygodnie w plecak 60 litrów. Od tego czasu nie mam już z tym problemów :)

Przywozisz ze sobą zawsze jakieś pamiątki?

Tak. Zazwyczaj jakieś bardzo małe przedmioty dla rodziny, przyjaciół. Ja z kolei kolekcjonuję książkę "Mały Książę" w różnych językach, dlatego gdy jestem w jakimś kraju pierwszy raz lub widzę wydanie, którego nie mam - kupuję. Prócz tego nie kupuję nic ze względu na to, że każdy dekagram więcej w plecaku to większe zmęczenie. Staram się ograniczać bagaż do minimum.

Czy język angielski zawsze umożliwia komunikacje?

Nie zawsze. Na Bałkanach starsi ludzie nie mówili po angielsku, a więc moja decyzja, by zacząć uczyć się serbskiego była jak najbardziej trafna. Cieszę się, bo mówię płynnie po angielsku, rozumiem niemiecki, a teraz jeszcze jeden, mało popularny język, który w dodatku się wielokrotnie przydał :)

Komu polecasz podróżowanie na własną rękę?

Wszystkim! Zawsze powtarzam, że z hotelowej plaży nie jest się w stanie zobaczyć czegokolwiek, wycieczki fakultatywne kosztują trzy razy więcej niż powinny, natomiast w kulturę trzeba wejść, czego nie da się zrobić korzystając z pośrednictwa biur podróży. Warto po prostu zaplanować coś samemu, będziemy bardziej usatysfakcjonowani, a w dodatku będziemy mogli naprawdę powiedzieć "widziałem Indie!", a nie opowiadać o tym, jakie jedzenie i obsługa była w hotelu.

Jak i kiedy doszło do Twojej pierwszej podróży autostopem?

Miałam 15 lat, uciekł mi autobus, gdy byłam w województwie opolskim i jechałam do koleżanki.

 Nie boisz się wsiadać do auta z nieznajomym mężczyzną, wieczorną porą, na pustej ulicy?

Nie. On przecież też ryzykuje, nie wie kim jestem, jakie mam zamiary. Działa też kobiecy instynkt samozachowawczy. A może nie boję się dlatego, że mam więcej szczęścia niż rozumu?

Doświadczyłaś jakichś niebezpiecznych sytuacji podczas podróżowania stopem?

2 razy. Raz w Bośni facet chciał wymusić od nas pieniądze, ale poddał się w którymś momencie. Drugi raz był w Polsce, krótko po moim powrocie z Serbii. Wracałam z egzaminu poprawkowego do swojego miasta - 42 km od Poznania - i mężczyzna zaczął się "dobierać". Ostrzegłam go, że mam gaz pieprzowy, wtedy dał spokój. Nie byłam nawet przestraszona, bardziej zaskoczona i zszokowana. Przez 2 tygodnie miałam delikatny opór przed jeżdżeniem, ale potem wszystko wróciło do normy.

Czy jako matka pozwolisz swojemu dziecku podróżować stopem?

Nie wiem jaki będzie świat kiedy będę miała dzieci, ale raczej nie widzę przeciwwskazań:)

Jak kierowcy reagują na autostopowiczów?

Zależy od kraju. W Czechach udają, że Cię nie widzą, w Serbii i Bośni bardzo pozytywnie, czeka się tylko chwilę. Machają rękami, dają różne znaki, trąbią. Bardzo sympatycznie :) Co istotne - w Polsce również reagują w miły sposób, dlatego lubię jeździć tu na stopa :)

W wakacje 2010 wybrałaś się na trzy tygodniowy Eurotrip stopem przez Niemcy, Czechy, Słowacje, Węgry, Chorwacje, Bośnie i Herzegovine, Serbie. Dlaczego akurat te kraje?

Aby to dobrze przedstawić muszę cofnąć się w czasie o 15 lat. Wtedy dostałam pierwszą płytę Gorana Bregovića od mojego taty. Było to jeszcze zanim powstał album z Kayah. Od tego czasu moim marzeniem było go poznać. Gdy uczyłam się do sesji letniej pomyślałam, ze ciekawie było by wybrać się na koncert Gorana. Napisałam do managera, bo nie mogłam znaleźć niczego w Internecie i okazało się, że jest koncert w Płocku za... 3 dni! Udało mi się dostać tam na lewo i poznałam Gorana, ucałował mnie w policzki (3 razy, tak robią to w Serbii) postanowiłam zobaczyć jak jego koncerty wyglądają w Serbii, zebrałam ludzi i po 1,5 miesiąca wyjechałam w trasę. Z krajów przez które jechałam wcześniej byłam tylko w Niemczech,Czechach i Słowacji. Chciałam coś więcej zobaczyć, dlatego droga była tak okrężna, ale to dlatego, że...wszystkie drogi prowadzą do Guca!

Organizując grupę towarzyszącą Tobie w tym Eurotripie, dałaś ogłoszenie w Internecie. Jaki był odzew?

Ogromny! Napisało do mnie ponad 50 osób. Wybrałam kilka, kolejne kilka się wykruszyło, ostatecznie została grupa sześcioosobowa. Podczas trasy wykruszyły się z niej 2 osoby - jedna w Bratysławie, a druga w Chorwacji. 

Jak dogadywaliście się podczas podróży, jako mieszanina obcych sobie ludzi?

Dobrze! Zanim wyjechaliśmy starałam się jakoś zbliżyć wszystkich do siebie, zrobiłam coś w rodzaju ankiety personalnej, która miała przybliżyć osobowość każdego pytaniami w stylu "Wymień Twoje 3 negatywne cechy" lub "W czym czujesz się najsilniejszy". Do tego wymyśliłam sposób, w jaki możemy się spotykać podczas trasy. Podzieliliśmy się na pary (chłopak dziewczyna), spaliśmy w miejscu, w którym się razem zatrzymaliśmy, a następnego dnia ustalaliśmy spotkanie w realnym dla wszystkich do osiągnięcia miejscu i kolejnego ranka zamienialiśmy się parami, więc mniej była szansa się lepiej poznać. Były oczywiście chwile sprzeczek (dlatego np. część trasy - z Mostaru do Guca jechaliśmy w parach,że tak powiem, jednopłciowych :), ale ostatecznie po 10 dniach podróży zaczęliśmy się świetnie rozumieć i bardzo się zbliżyliśmy. Tęsknię za nimi

Czy łapanie stopa podczas takiej dalekiej wyprawy jest łatwe?

Zależy chyba od państwa, od mentalności ludzi, od konkretnych jednostek, które się zatrzymują, ale też od tego jak samemu się prezentuje. Czasem trzeba było się pytać ludzi na stacjach benzynowych. Dwa najgorsze przystanki to Czechy - staliśmy 4 godziny w deszczu, aż w końcu wziął nas Wietnamczyk, który śpiewał nam piosenki po wietnamsku i nie mówił żadnym innym języku. Drugi to Siofok (Węgry), miejscowość nad Balatonem. Oj tak, odradzam łapanie stopa w turystycznych miejscowościach. Za to zdecydowanie polecam Bośnię i Serbię.

Opowiedz nam trochę o swoich wrażeniach z poszczególnych krajów odwiedzonych podczas tego Eurotripu.

Ograniczę się może do zdania, dwóch na temat każdego państwa.

Niemcy - są bardzo poukładani, dlatego nie jest łatwo złapać coś na drogach szybkiego ruchu, przyjazna policja;

Czechy - trudno cokolwiek złapać, nawet gdy trzyma się polską flagę w dłoni, lepiej jechać pociągiem, bo są nieprzyzwoicie tanie :) W pubach można się dogadać, że płaci się w euro, dlatego bez sensu wymieniać większą ilość pieniędzy;

Słowacja - rozumieją nas tam, bardzo sympatyczni ludzie;

Węgry - zostajemy milionerami, 1 złoty to 66 forintów, bardzo tanie jedzenie :) Przyjemni ludzie, zawsze wyglądali na podekscytowanych, gdy brali nas na stopa;

Chorwacja - uwielbiają tam Polaków, ale lepiej uważać na to, co się mówi - słowa w chorwackim są podobne, ale niektóre mają całkiem inne znaczenie!

Bośnia i Hercegowina - cudowni, pomocni ludzie, dobre drogi, dobrze przygotować się na skwar (byłam tam na początku sierpnia i było 47 stopni)

Serbia - mam wrażenie, że czuję się tam bardziej w domu niż w Polsce, może dlatego, że wszyscy są zrelaksowani, nie ma takiego tempa życia

Czego nauczyłaś się o ludzkiej gościnności i serdeczności podczas podróżowania? Jak Polska ma się na tle innych państw, pod tym względem?

W Bośni ludzie częstowali nas kanapkami, czekoladami, papierosami podczas podróży, oferowali noclegi, zabierali na kawę, zapraszali na obiady. W Serbii z kolei oferowali oprowadzenie po mieście, kiedy nie mieliśmy już dinarów, przy przejściu granicznym, kierowca tira podszedł do nas i powiedział, że wyglądamy na głodnych i kupi nam jedzenie. Kupił soki, jogurty, bułki. Niesamowite. Polska gościnność na pewno plasuje się wysoko, aczkolwiek nic chyba nie przebije gościnności narodów z Bałkanów i tych rejonów. Nie wyobrażam sobie takich sytuacji w Polsce, choć zdarzało mi się, że ktoś sam zaproponował, że dołoży mi złotówkę do biletu, gdy mi brakowało i... ostatnio, gdy jechałam do Warszawy, sympatyczny kierowca TIR-a, z którym spędziłam w podróży blisko 4 godziny, powiedział, że mam za mało pieniędzy na imprezę i po prostu wręczył mi 50 zł :)

Zdradzisz nam swoje tegoroczne plany na wakacje?

W tym roku planuję 5 tygodni w podróży. Wyruszam 20-go lipca. Słowacja - Węgry - Rumunia - Bułgaria - Grecja - Macedonia - Albania - Czarnogóra - Serbia. Wciąż szukam jednej, gotowej na to dziewczyny :)


Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Katarzyna Piątek

 


~GoldenTabs
 
2018-01-08 07:55:33

N5iLmO https://goldentabs.com/

~home
 
2016-12-12 21:35:13

cveskexjnmmshjwcinoruxjqxruqcfm home https://hoverboardscooters.net

~home
 
2016-12-06 07:48:37

rlmqqrksngsvwttqdqdfybuvxqzb home https://smart-balancewheel.com

~home
 
2016-12-04 19:41:20

czouaavoiwpkgmjgrqov home https://smart-balancewheel.com

~home
 
2016-12-01 02:27:03

hntuxzmbipolvemeqjusrdtohnwx home https://hoverboardscooters.net

~home
 
2016-11-30 17:46:15

zfvkxcldfrqoookscwyfcbgthwsgs home https://smart-balancewheel.com

~home
 
2016-11-29 17:00:04

paxjzdxpfbfhjeiexmnhnykxv home https://hoverboardsafe.com

~home
 
2016-11-27 01:38:37

zsgjiajdlizypvcpjfjeqxihzr home https://hoverglide.uk/

~home
 
2016-11-26 22:25:37

ipcfljqdnmtoiqbebsqidew home https://hoverboardsafe.com

~home
 
2016-11-21 10:32:55

roqalkouewkkmwenxsvkluylxws home https://hoverboardsafe.com

~home
 
2016-11-20 02:14:20

ypicmpyaqsdeccshgiygjs home https://hoverboardsafe.com

~home
 
2016-11-17 16:17:27

wecggtlypvdfbxmnovlhgryw home https://bestelectrichoverboard.com

~home
 
2016-11-08 23:37:16

xreukhcczexkzzjeocmyqxodeqf home https://smart-balancewheel.com

~OJHQn8gFPgar
 
2013-07-29 17:50:17

Hi everyone,aba chahi dhasele muhar fercha hola kinki dhasele sakcham pm payeko cha aba chahi hami sabai nepaliharule santiko shas ferdai afunu jaanmbhumi karma garnu paun yahi cha mero sano anurod Mr:Baburam .,,,,

~8NLPb4Doc
 
2013-07-26 08:45:21

Hijo samma hajur desko chintale khana ruekhco thiyana tara aja 2 mana chamalko khana ealai sakaya kina thaha 6 kina ki hamro deshma maile chaheko manche p.mantri hunu bhayo abata kehi holani hajur ab t ma pani nepal farkan6u

~Xena
 
2011-09-14 16:41:43

Szkoła sama na własną rękę załatwia Ci praktyki? Słyszałam o almamer, widziałam tą nazwę w jakiś rankingach szkół, ale nie wiedziałam, że tak idą studentowi na rękę. Super sprawa, ja się na studia też wybieram, nie wiem jeszcze na jakie, ale coś bym chciała robić. Już 2 lata jestem po maturze i cały czas siedzę w domu i się nudzę.

~klara
 
2011-08-30 20:54:23

Mnie też marzą się takie dalekie podróże. Uwielbiam zwiedzać nowe miejsca, poznawać inne kultury, smaki, ludzi. Coś fantastycznego. Właśnie z tym wiążę swoją przyszłość. I właśnie dlatego zdecydowałam, że będę studiowała turystykę i rekreację. Już się zapisałam na uczelnię, czesne zapłacone i oby się udało skończyć. Myślę, że to duża szansa dla mnie, bo szkoła do której idę - almamer, załatwia praktyki, a to już bardzo dużo.


str. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11  /  1

  Dodaj komentarz:

ksywka
treść

 

Polecamy: www.ekonomicznie.plwww.aci.plwww.tropiciel.maturzysty.plwww.edutargi.plwww.znizkistudenta.pl